Pisałam już kiedyś,że uwielbiam bywać na giełdzie staroci!W moim miasteczku odbywa się ona w czwartki.Nie jest wielka,ale czasem można na niej naprawdę fajne,czasem piękne rzeczy wynależć!
A że ja stare i piękne rzeczy lubię i pasują one stylem do mojego salonu,natargałam już tego trochę...
Tydzień temu też znalazłam chwilkę i pobuszowałam troszkę!
I wynalazłam kilka fajnych drobiazgów...same w sobie nic nie tworzą,ale oczywiście mam w zamyśle wykorzystać je na różny sposób!
Może z któregoś z tych przedmiotów powstanie twór- nagroda w mojej dzisiejszej zagadce?!
Metalowy szyldzik z wytłoczoną scenką.
I skrzyneczka...iście Cepelia Panie!!!:)Malutka,drewniana,prosiła "weż mnie za 3zł!":)
Już pobudzam swoją wyobrażnię...na pewno przemaluję,dokleję,poprzecieram...pochwalę się jak będzie gotowa!!Może komuś sprezentuję!
Na razie cała ta "drobnica" wędruje na moje poddasze,do swoich koleżanek i kolegów,bo trochę tam tego mam:)Ja naładuję bateryjki,wypocznę,wchłonę trochę widoków i natury,pobiegam boso brzegiem wody,posłucham śpiewu ptaków i popatrzę z daleka jak bobry ostrzą swoje ząbki...sielanka...wrócę i wezmę się do dzieła!!
A na koniec moje drogie Panie zadam Wam zagadkę!!!
Spójrzcie na fotki poniżej,pozerkajcie z każdej strony...i powiedzcie:CO TO JEST???
Na pewno ciacho,ale jak się zwie???...No,że ciacho ,to może przesadziłam,to jego zaledwie kawałek,myślę,że jakaś jedna ósma!!...tyle zdążyłam uchwycić!:)Ma branie!
Ale zamierzam przywieżć taki sam z mojego urlopowego wyjazdu,bo zamówień mam już kilka!
I wtedy spróbuję zdążyć obfocić go w całości!!
Ten,kto poda nazwę, zostanie obdarowany jakimś drobiazgiem z "mojego warsztatu",(po moim powrocie!).Proszę o cierpliwość,bo dopiero w piątek wyjeżdżam.
Nie wiem jeszcze ,co to będzie,ale na pewno to twór made in kasia!
Najchętniej w nagrodę wysłałabym kawał owego słodycza,ale obawiam się,że jego wygląd po przebytej pocztą drodze,diametralnie by się zmienił:(
Ale jeśli ktoś ma ochotę,zapraszam na żywo:)...dobra kawa w dobrym towarzystwie GRATIS!!!:):):)
Ciekawostka!!!Do wypieku tego ciasta potrzebna jest specjalna "maszyna"...ja takową posiadam,zajmuje pół piwnicy:)I muszę się Wam pochwalić,że piekłam już z mężem takie ciacho,narazie tylko jeden raz,ale wyszło całkiem ładne i smaczne,jak na debiut!!!
Mozolna praca w pocie czoła:))ale pycha!!
Zmykam pospać i znikam w piątek na jakis czas,na jaki sama dziś dokładnie jeszcze nie wiem,spontan-zależny od pogody,ale minimum na tydzień!
A pogodę zapowiadają piękną...ba...nawet trochę tropiki i pasuje mi ta wersja!Trzymajcie proszę kciuki,aby prognozy się sprawdziły!
Życzę sobie i Wam duuuużo słonka,czy się urlopujecie czy nie-w końcu lato mamy!!
Pozdrawiam!
Kaja