Jestem ostatnio jak wulkan,czekać tylko aż wybuchnie:)...taka przeładowana na maxa...wszystkim dosłownie...przemęczona,zabiegana,niedospana,ale i szczęśliwa zarazem...jakoś tego nie ogarniam ...tak dużo się dzieje,a w sumie nic szczególnego się nie dzieje...kwestia ,co dla kogo ważne ...kwestia kto czym żyje!! ...ech....można coś z tego zrozumieć?!?!:) Chyba średnio:)
Taka mieszanka... ...fajni ludzie wokół mnie...coś fajnego kombinują...coś tam robią,czego też nie ogarniam...ale co mi tam?!:)ważne ,że we mnie wierzą...(pozdrawiam Cię Waldziu::):):))!!!!
...I dzisiejszy post też niech będzie mieszanką...totalną...wszystkiego ,bo już sama nie wiem ,co mam wkleić i co napisać....wszystko by się chciało...
No to spontan:
Powstają ozdoby świąteczne(poduchy,skarpety dla Mikołaja) w międzyczasie....w międzyczasie między naprawianiem maszyny do szycia ,bo moja zrobiła kaput totalne i się wypięła,a między kupowaniem drugiej-innej-nowej -a starej,bo używanej,ale masywniejszej,żeby nie zaorał jej filc mój ukochany gruby...(i tu ukłon po pas do Aneczki mojej...mega cierpliwej ,kochanej- MERCI ANUŚKA!!!!) ...i między malowaniem ścian wysokich aż do nieba,co farby 20lat widziały,...w miejscu ,gdzie klecę moje nowe szyciowe miejsce ,bo poddasze mi małe i ciasne:)
...W międzyczasie fajne chwile...fajne wyjazdy ,fajne nowe -kreatywne dusze...mam na myśli spotkanie u Madziuli...hihy-śmichy do póżnej nocy...ech...tego mi było trzeba...wróciłam naładowana,zainspirowana,zresetowana:) Madziula-DZIEKUJĘ...po raz kolejny!!! Jesteś wielka!!!Pełna organizacja!!!!Szacun! Ściskam też całą resztę bandy z babskiego weekendowego festynu w Poznaniu:) Kto nie był ...niech żałuje!!:)
I sprawczyni!:)
***
I zaległe twory moje....babuszkowy notes dla Madzi właśnie ,już trochę zapisany:) Duży A-4...jak zwykle filcowy!:)
plus kosmetyczka na babskie drobiazgi:)
Mały filcowy torbiszonek na winko,na flaszeczkę ...koniecznie z filcowym kwiatuchem...proszę bardzo!...dla innej Madzi-z Craftomanii,co krzyżykowe cudeńka robi:)
I torba kolejna....baaardzo podobna do poprzednich w tych kolorach...ale kto się przyjrzy ,ten znajdzie różnicę...i to nie jedną...Co zrobię ,że to zestawienie tak się podoba:)?!
Dla Alicji!!:)
...Nooooo....już skarpet czerwonych wszelakich nie wkleję...nie zrobię Wam tego...nie dziś:) Koniec mieszanki:)
..Chociaż ...jeszcze w moim mixie pewnie by się coś znalazło,a jak?! ....np wspaniałe wiadomości od najbliższych mi osób...ciąże...yuppi-oczekiwane,wyczekiwane,wymarzone!!! I to aż dwie jednego dnia...wiadomości znaczy się dwie-od dwóch innych babek-dacie wiarę-jednego dnia!!!!:)
...Gdzieś tam jeszcze świńskie grypy zmutowane-masakra...ale już,dzięki Bogu, po wszystkim....uff!!!!!!!!!!!!Paula...doprowadzaj się do ładu...napędziłaś nam stracha dzieciaku:(!!
...Mąż z nową gitarą basową ze wzmacniaczem na poddaszu!!!!!!!!!!!!!!!! Tak,tak....jeszcze teraz giercuje,a jest grubo po 23-ciej!!! Ale każdy ma swoje fisie-wolę to ,niż papierosy ,czy 4 piwa dziennie:)
Noooo...i jak mam to ogarnąć?:):)No jak?!?!:):)
...A tak w ogóle to za 45 minut mam imieniny!!!!!!!!!!!
W sumie,okazało się ,że to fajny babski gadżet:) Jednym Babkom służy jako pamiętnik i miejsce na spisanie swoich myśli nieposkładanych ,u innych działa jako przepiśnik na receptury... ciacha i ciasteczka!!
Każdy ma swoje potrzeby ..i super:)
Ilonka zamówiła sobie babuszkowy -swojski...jak to Ilonka...lubi grube ,naturalne lny przede wszystkim,tak jak i ja zresztą:) Opisała kobita,co chce mieć ,więc musiałam tak sklecić,jak polecono!:):)
Starałam się! Efekt końcowy poniżej:)
Format B5,obleczeczony filcem ,aby było mięciutko,na to len naturalny plus babuszki na szerokiej tasiemce,która mnie zauroczyła totalnie i aż żałuję ,że tak mało jej kupiłam ,bo właśnie już jej niet!:( Rzemyk,jako wiązanie i kieszonka na małe zapiski czy wizytówki wewnątrz kajetu!!
Ot tyle!!!
Mnie się spodobał...Ili podobno także:)
Właśnie mi się przypomniało ,że dla Madziuli zrobiłam też babuszkowy,troche inny ,filcowy... i go nie pokazałam...ech ...ale to już nie dziś!! Ściskam Was i życzę fajnego weekendu...lużnego i relaksacyjnego,albo patriotycznego...jak kto woli!:)
Dwa kolejne torbiszonki wyszły kilka dni temu spod igły!!
Jeden jesienny ,w kolorach ziemi,w brązach, plus tweed,z malutką wstaweczką ceglanego pomarańczu...na życzenie zamawiającej! Z maleńką klapeczką na magnes. ...Tak mi się jesiennie kojarzy... Podobno Ani się spodobała...to tak cieszy!!!!
Druga torba ,to kolory ,w jakich jeszcze nie szyłam! Nazwałyśmy ją razem z Gosiunią... "Barbiową"... Bo dominuje tu róż,ale taki raczej pudrowy i fiolety delikatne....słodka taka,trochę landrynkowa,ale muszę przyznać,że choć to totalnie nie moje kolory,to jakoś mi się spodobała:)
Pierwszy raz wszyłam skaj...uwielbiam eksperymentować,łączyć faktury. Tu jest(od zewnątrz koła) i skaj, i sztruks, i filc cieniutki...a w samym środku znów gruba dzianina sweterkowa. Tym razem jej nie poprzeszywałam,w zamian za to dałam pod spód wypełnienie,małą garstkę i stworzył się taki brzuszek wypukły,dosyć mocno odstający:):)... Nie widać tego dobrze na fotach,ale wierzcie mi na słowo:)
I obydwie razem przed pożegnaniem:)...w jesiennych liściach pod naszą czereśnią... Zrzuciła już wszystkie i stworzyła fajny jesienny dywanik ,który Babcia namiętnie grabi ,a moje szogunki buszują w nich bez opamiętania i mają niezłą frajdę!! I tak w koło:)... ...Wszystko w koło:)
Taka mała kosmetyczka na babskie drobiazgi...z filcu rzecz jasna!:) powstała...i z dzianiny szarej delikatnej sweterkowej,lekko ze złotą nitką,a nawet srebrną raczej,lekko świecąca w każdym razie!!...aaa...nie wszystko złoto ,co się świeci:)
I nie samotna oczywiście,bo tak naprawdę jako dodatek do torbiszona. Torbiszon już w podobnej wersji występował,dla Wiolinki,znaczy w podobnej kolorystyce...ale co ja zrobię ,że się podoba i babki chcą!:)
W tej ,dokładnie, kółeczka nie mają łodyżek,jak w Wiolonkowej:)
Teraz szyje się kolejny ...znów w te desenie:),znów z łodyżkami:)
I jeszcze pokażę Wam fajny koszyczek ,co upolowałam na gratach...stary...fajny....marzył mi się taki ,pełno ich w necie w porządnych sklepach z pięknymi gadżetami ,ale ceny dla mnie zaporowe,a tu masz...się trafił w zeszłym tygodniu:):)taniej.....
Nie wspomnę nawet,co mi się dzisiaj trafiło:)
Miałam 20 minut,aby "przelecieć"naszą maleńką niby giełdę,bo mąż wydzwaniał,spieszyliśmy się...i zawsze jak w galopie,jak mało czasu ...to fajne rzeczy szczują!! I chyba coś w tym jest ,że takie zakupy na wariackich papierach,są najlepsze!!!:) Pudełko za grosze do ozdobienia,fajna cynkowa wanna do ogrodu za 15zeta,staaaaarusieńkie wsporniki pod półkę,mała cynkowa konewka....ale hitem i tak zostały fajne ceramiczne kawkowe szyldziki....ech...i znów zostałam nazwana lumpiarą:) Wiadomo przez kogo!!!!:)...ale tak z przekory chyba!!:) Każdy ma swojego fisia!! Jedni kupują 3-ci kask rowerowy i piętnastą koszulkę,bo ma kieszonki na bidon na plecach ,zmienia trzeci raz narty w jednym sezonie,kupuje trzecią wędkę...bo ta właśnie najlepsza na szczupaka i jutro trzeba jechać na łowy......noooo...a inni... właśnie graty!!! ...Ale się wyżyłam...hihi....rozumiecie mnie,prawda????:)
Ciepełko ślę ,z serducha i z naszego kominka i dziękuję za fajne słowa i tyle maili...dziękuję...fajnie,że jesteście,że Wam się podobają moje szycia i że mogę pomóc raczkującym blogerkom...pozdrawiam Cię Izuniu!!:)...
Noooo...i jeszcze szwagierka do mnie zadzwoniła ,że wraca właśnie ze Szwecji i ma dla mnie jakieś gazetki szwedzkie,dekoratorskie i z ozdobami świątecznymi ,niby tylko 2 czy 3,ale szwagier na święta zwiezie stosy,bo on tam od 12 lat i już jak Szwed i nie wiedział ,że ja chcę...hihi....no czemu on nie wiedział?!?!?!