czwartek, 24 czerwca 2010

POWTÓRKA PRZED WAKACJAMI...:)OBIECANA KRAINA NA "S".

******


.....Daleko,daleko stąd jest taka piękna kraina ,co Suwalszczyzną się zwie...i tu brak mi słów...i nie wiem ,co pisać...kto widział,ten wie,co mam na myśli,zapiera dech...to prawie magiczne miejsce!!

Bywamy tam z chłopcami dość często...powód...poważna sprawa...mój kochany mężyk stamtąd właśnie pochodzi i jakby mogło być inaczej...jeżdzimy do Dziadków!!I tak już od 10lat!!

W Suwalszczyżnie zakochałam się od pierwszego wejrzenia,a w mężu od drugiego:):)!hihi
Było to dawno dawno temu...i obydwoje kocham do dziś!!:)

Dziś zostawię Was kochani w klimacie iście fotograficznym, a jak dodamy do tego trochę wyobrażni,to można przymknąć oczy i przenieść się choć na chwilę w to piękne miejsce...tylko UWAGA:baaaaaaaardzo ciężko stamtąd wrócić!!!:)

Natura tworzy naprawdę piękne miejsca...my kochamy podróże i jesteśmy zapaleńcami w tej dziedzinie...i sporo pięknych miejsc widziałam w odległych krajach,ale uwierzcie,nie trzeba wyjeżdżać z naszego kraju,aby dobrze odpocząć i nacieszyć oczy pięknymi widokami,aby wchłonąć czyste powietrze,popływać w czyściutkich jeziorach...


Znów tam jedziemy za tydzień,mój synek zostaje co roku u Dziadków na wakacje i nigdy nie chce wracać do domu!


Wakacje zaledwie za 2dni!Kto nie ma jeszcze na nie żadnych planów...SERDECZNIE POLECAM!!


Póżno już i chyba muszę trochę pospać,więc tyle na dziś,ale obiecuję ,że do tematu Suwalszczyzny jeszcze wrócę...może po urlopie!

Serdecznie pozdrawiam Was kochani i dziękuję,że wpadacie do mnie...to daje mi wiele radości!

Życzę Wam spokojnej nocki!








Turtul




Wigry o zachodzie słońca










Jezioro Bolesty



Rospuda










Stańczyki



poniedziałek, 21 czerwca 2010

Jimi Hendrix+stara skrzynka+cukierasy=słodki Dzień Ojca:)

Tak się składa,że mój mąż to chłop z Mazur,a dokładnie z Suwalszczyzny...zresztą on tak naprawdę sam już nie wie skąd jest:):)Urodził się w Tychach,po 7latach wyemigrował z Rodzicami do Suwałk,a potem do mnie Go przywiało-Dolny Śląsk...hihi...i juz planuje,gdzie to wyfruniemy na stare lata...nosi chłopa całe życie!!!
Ja mam Rodziców na miejscu i dobrze mi z tym.Biegnę do Nich kiedy chcę.A Piotruś tak nie może,podróż do Teściów to cała wyprawa,zwłaszcza z dwójką dzieci...700 km ...bagatela!!


W środę Dzień Ojca i chciałoby się do Taty mocno przytulić,mimo,że już takie duuuże z nas dzieci:):)...Niby telefony,komórki,internet,skype...ale to takie nienamacalne wszystko!!
Ale dobra...nie ma co się rozczulać...chłopy dadza radę!!!Twarde są!!

Drobiazg jednak musi być i to najlepiej swojskiej roboty...zatem do dzieła!
Ostatnio na giełdzie staroci wytargałam 3 rózne niewielkie skrzyneczki,do liftingu oczywiście.Długo nie czekały.Padło na brązową...po winku chyba!
Pomalowałam na biało i przetarłam,aby taka "porcelanowa"nie była.Dałam jej duszę i serce całe włożyłam!Synek też miał swój wkład,wyszukał fajne foty,podrukował,zrobił napisy...i tak wspólnymi siłami stworzyliśmy opakowanie.



Skrzyneczka w oryginale

Pomalowana na biało

Oklejona,przetarta...gotowa!






DLACZEGO JIMI HENDRIX????

Teściu mój jest muzykiem,gitarzystą,człowiek z pasją i zapałem...gitara często przysłania Mu cały świat!!Cenię w nim to baaardzo!!!Mimo wieku i nadal pracy zawodowej ,biega na próby,najlepiej 7dni w tygodniu!!Muzyka ta cały Jego świat...no prawie cały...

No...i dlatego Jimi...aby tak muzycznie,gitarowo było.A kto Wam się bardziej z gitarą kojarzy?...mi właśnie Jimi...ikona muzyki!




A w środku cukierasów cała moc!!Teściu uwielbia słodycze...przecież pustej skrzynki nie poślemy...
Mam nadzieję,że Poczta Polska dostarczy przesyłkę na czas i że to będzie dla naszego Gieniusia baaardzo słodki dzień:):)

A my tu na miejscu wypijemy toaścik z moim Tatinem...też łasuch,ale nie Hendrixowy...dla Niego coś innego!:)




*Życzę wszystkim Tatuśkom słodkiego Dnia Ojca!!!*
***************
*********
***

sobota, 19 czerwca 2010

CIĄG DALSZY NASZEJ SYPIALNI I HISTORIA KOMODY Z PIWNICY TATY:)


W ostatnim poście wraz z moim małym modelem opstrykaliśmy jedną stronę naszej sypialni,aby pochwalić sie nowym dzierganym dywanikiem.

Dziś druga strona medalu...

Nasza sypialnia urządzona jest głównie z takich swojskich szpargałów,co to je sama skleciłam,albo wyszperałam na starociach.Ale chciało mi się jasno,więc dominuje raczej biel,krem,beże.Ciągle tam coś zmieniam,dodaję...
Jeszcze dwie wielkie ramy sosnowe muszę machnąć na biało i też zawisną do kompletu z jakimiś fajnymi fotami moich małych szogunków...nie potrafię bez nich żyć,niech sobie pomieszkają z nami w sypialence,abym mogła się budzić i zasypiać w ich towarzystwie:)Muszę tylko wybrać jakieś foty z ala-sesyjki,co im Ciocia Paula z Irkiem zrobili...ciężki to wybór...



Szklana duża,gruba,przezroczysta serduchowa ozdoba to oczywiście mój nabytek z giełdy staroci.Lubię ją,dodaje mi energii od rana...wisi na oknie i jak odsłaniam roletę,słonko tak pięknie w niej odbija.


Różyczka od Mateuszka na Dzień Matki...dana od serca...bezcenne...

Zegar musi być...koniecznie...mam bzika na punkcie zegarów...kocham takie stare z duszą,choć takich nie posiadam ,ale drugi aspekt mojego bzika,że moje życie uzależnione jest od zegarka,od czasu...nienawidzę się spóżniać.Zawsze mam wszystko zaplanowane od rana,o której wstaję,o której budzę synka do szkoły,o której musi kończyć śniadanie,abyśmy zdążyli,ja do pracy,on do szkoły...tak już mam,prawdziwa matka-Polka!Zegary są u nas wszędzie...w sypialni jeszcze drugi,elektroniczny,co go w nocy widać...hi hi...wariatka...wiem,mój Piter ciągle mi to powtarza...


Lniane pudło-samoróbka oczywiście...nic się nie może zmarnować:)

Mały Staś-mój Tatko,pewnie jakies 50 lat temu...uwielbiam to zdjęcie...

I Terenia...Mamina moja...ta z prawej...i pewnie też jakieś 50 lat wstecz


Anioł Stróż...jedyny czerwony akcent...zakupiłam na Festynie Rycerskim w naszej mieścince...były piękne,miałam ochotę od razu na sześć:):)...ale nie były bardzo tanie...za to śliczne!




Dziurkowana lampeczka z klimacikiem...ażurek,gdy świeci jest taki delikatny.



Poducha made in kasia ma się rozumieć,a poniżej stary obrazek metalowy,też z piwnicy Taty,mocno ugryziony zębem czasu


W tym pokoiku , z konkretnych mebli,oprócz ogromnej suwanej szafy pod sam sufit, postawiłam niedawno taką własnoręcznie przerobioną komodę...czy jak to tam nazwać?!...
Podobno to raptem "góra"jakiegoś starego kredensu!Ale co mi tam.Wpadła mi w oko już dawno,stała sobie niewinnie w piwnicy mojego Stasia(czyt.Taty:)) i gratem zwykłym była,schowkiem na rupiecie:śrubki,łożyska,pędzelki...taki tam męski świat.

Wytargałam tę bidę na słonko,co by jej zrobić dokładniejszy przegląd...smutny widok,ale postanowiłam zaryzykować...niewiele-dwie puszki białej akrylowej i trochę mojego cennego czasu,co mi go ciągle mało!
Pomalowałam na biało,wcześniej dokleiłam drewniane dekorki zakupione na allegro, a potem trochę przetarłam szarym- metodą suchego pędzla,aby znowu starsza była!

Ale chyba daje radę?:)Nie przywiązuję się jakoś do niej,nie ma dla mnie większej wartości.Jak znam siebie,pewnie trochę postoi a potem ją czymś zastąpię...marzeniem moim jest taka stara komoda,jaką znalazła ostatnio na starociachUshii...cudo!!Może i ja kiedyś coś takiego znajdę...








A poniżej ta sama komódka przed liftingiem...koszmar,przyznacie?

Oooooo...stary lump w pełnej swej okazałości...wytargany prosto z piwnicy Tatusia:)
Tato pękał ze śmiechu,jak widział,co ja wyczyniam,ale w niedzielę,gdy wpadł do mnie na kawę i zaprowadziłam go do sypialni,to zasiadł na łóżku i trochę się na nią gapił:)...nie powiem...



"Pomocnik" obowiązkowo się zameldował już w początkowym stadium prac...hihi...ale cóż ja bym bez niego zrobiła??!!:)





W trakcie liftingu...pogoda zagoniła nas z tym gratem do domu...panele w salonie też powoli stawały się białe...już "pomocnik"o to zadbał:):)



A może taka zupełnie biała była lepsza...jakoś się miotam,ale coś czuję,że tak:(:(....Nie!!!Proszę,nie załamujcie mnie...znów całą mam pomalować?Już mam białe sny:)


Pozdrawiam Was cieplutko i życzę udanej,słonecznej i rodzinnej niedzieli!
My mamy plan ją baaardzo rodzinnie spędzić,ja ,Piotruś i chłopaczki...odpocząć się nam chce,mój mąż tyrał dziś od rana do wieczora,ale za to zdemolował pół naszego salonu...o zgrozo!!Przygotowania do postawienia kominka w salonie.Miało to się dziać podczas urlopu,ale głupcem nie jest i urlop chcemy spędzić w pięknym miejscu...o którym napiszę kiedyś,bo warto...ja jestem w tej krainie zakochana od 10lat i miłość nadal trwa...zgadniecie jakie to miejsce??:)
******
dobranoc!!!