

Motyw sówki modny...często go spotykam w sieci na tworach wszelakich.
Dziś mam niemoc małą,choroba mnie powaliła:(
I tak tu sobie siedząc z kubkiem ciepłej herbaty oczyszczam moje karty z fotami ...i natknęłam się na moje sówki...już jakby z archiwum,bo dawno poleciały do Iki i chyba je nawet pokazywała u siebie!
Ale co mi tam...ja też pokażę:)
Lepiej póżno niż wcale!!
To łapki-podkładki kuchenne!
Tył w groszki w turkusach:)
I jeszcze mała przekąska:)
Nigdy wcześniej nie piekłam bułeczek drożdżowych...znaczy piekłam ,ale takie słodkie...z budyniem czy z serem...
Trochę dygałam ,że nie wyjdą...a one mnie zaskoczyły wyszły i były wyśmienite!!
Wciągnęliśmy z masełkiem i dżemem...a co niektórzy z kremem lemon card,który tez zrobiłam pierwszy raz i był na prawdę pyszny!!
Przepis na bułeczki tutaj!
Polecam i jedno i drugie ,zwłaszcza takie jeszcze ciepłe,pachnące:)
Gdybym miała więcej wolnych chwil,chętnie piekłabym pieczywo wszelakie,nie kupując ani kromeczki w sklepie...
Smacznego!!
Żegnam się wieczorowa porą,życząc na jutrzejszy nowy dzień,wiosny za oknem ...w końcu!!!!
KAJA

Wiosna bawi się ze mną w Ciuciubabkę:(
Raz ciepło ,raz zimno...i właśnie tak mnie rozłozyło choróbsko ,że ledwo głową macham!!
Zastanawiam się ,czy to nie skutki naszej spontan przejażdzki rowerowej,bo wiosna taka niby była ,ale może jednak to nie wiosna?!:)
Albo wirusy mutanty zaś nas atakują:(
Tak czy siak, ja dziś w wiosennym klimacie...znaczy lekko ,pudrowo,pastelowo!
Na początku zaprezentuję moje pastelove vintage skrzyneczki!!
Już dawno temu powstały ,zresztą, jakiś czas temu ciągle o moim pastelowym machaniu pędzlem pisałam,ale nigdy nie było sposobności ,aby jego efekty pokazać!:)
Zatem dziś namiastka...
Skrzyneczki powstały ze starych gratów,czyli skrzyneczek przytarganych ze staroci ,często w opłakanym stanie.
Wiedziałam ,że przydadzą mi się takie w mojej pracowni na pierdoły i szpargały ,na papiery i wstążeczki.
Pomalowałam pastelowo,bo w takim klimacie moja pracownia właśnie ,która niby hula,ale detali końcowych,takiej ostatecznej kosmetyki się nie doczekała...jeszcze !!!...czasu ciągle mało...są sprawy ważne i ważniejsze:(
Ale wierzę,że to kiedyś nastapi...naprawdę wierzę!!:)...Jak skończę pokój chłopaków,pomaluję płytki w łazience (tak ,tak...płytki!!!),całą klatkę schodową,werandę,przedpokój....i jeszcze 100innych rzeczy,tóre chodza mi po głowie...aaa...i jeszcze w międzyczasie poszyję trochę...wszystko po pracy oczywiście!!!
hihi....czasem boję się ,że mi życia braknie na te wszystkie moje plany!!:)
Nooo...i tak to przedstawiam moje 3 vintage skrzyneczki !
Miały nie być vintage,ale jakoś mi nie pasowały!Na każdym kroku łapię się na tym ,że lubię stare rzeczy!!
Mój Pit się śmieje,że sama jestem już vintage i dlatego tak go lubię:):)Cwaniaczek jeden...dogryza mi ,bo jest ode mnie młodszy ...o rok raptem ,ale w tym wieku to już chyba każdy roczek się liczy:)hihi

A żeby już do końca pastelove było ,to na deser,pastelowy zestawik!Przeze mnie uszyty!!
Torba już taka była,ale jest jeszcze raz ,bo się spodobała,wiec znów uszyłam.Pewnie nieco inna ,bo ja nigdy nie szyję od żadnych szablonów,każda jest indywidualnie wycinana,aplikacje również za każdym razem się różnią.
A do torby kajecik-notatnik ...w tym samym klimacie...pudrowe niebieskości!!
Faktury łączone ,jak zawsze,format b5...najbardziej lubiany!











Ciasto w piekarniku...jak na sobotę przystało:)Na pokuszenie poświąteczne:)
Mam super nowy przepis...jak mi wyjdzie pysznie ,to się podzielę!!:)
Niech Wam ślinka pocieknie:):)hihi....bomba kaloryczna ,ale co tam...jak szaleć ,to szaleć...to dla męża-łasucha...w nagrodę,bo jutro ma swój dzień i śmiga w Bike Maratonie we Wrocławiu...nie pierwszy raz zresztą...jestem z niego dumna!!Ma zapał!!Żebym ja taki miała:):)hihi
Życzę udanego weekendu tym ,którzy wpadaja do mnie choć na chwilkę...dziękuję za to i za miłe słowo i tutaj i na maila...
Pozdrawiam i słoneczka na niedziele życzę
KAJA
Dziś dwie sztuki moich szyciowych tworów i każda z nich jakby z zupełnie innej bajki!!
Ale takie mixy tutaj są przecież w moim stylu!!
Ale tylko tutaj ....nie jest ze mną aż tak żle!!
Pierwszy stwór,to podusia cyferkowa...dla nas...dla moich chłopczyków,do ich ciągle nie dopicowanego pokoiku.
Podusia spontan,z kawałków tkanin wszelakich.
Uwielbiam taką zabawę w łączenie struktur.
Tutaj zarówno delikatna pasiasta bawełenka,jaki szary cieniutki filc oraz miśkowa tkanina-jako baza.
Cyferka "4"też spontan...bo u chłopaków cyferkowo-literkowo w pokoju ogólnie.
Podusia 50x50....w sam raz na poduszkową wojnę:):):)...a jak:):)
Drugi stwór,to już zupełnie inna bajka:)
Notes-zapiśnik...tym razem duży-A4 na babskie szyciowe zapiski!!
...Nie nie...nie dla mnie!!:)Szewc bez butów chodzi,to przecież wiadomo!:)
Żywy kolorami ,energiczny-jak Obdarowana,kropeczkowy z wieeelkim kawałkiem serducha wszytym,z zaszyta dobrą energią!!:)Widać ją!?!?:)
Pod serduchem...dlatego takie wypukłe!!:):):)
A mój mąż się pyta ,co ja tam zaszywam...?:)
Trochę filcu ,trochę sweterkowej dzianinki i kawałeczek sztruksu czerwonego.
Plus kawałeczek koronki ,plus kawałeczek tasiemki i trochę czasu przy starym Singerze...wszystko!!!Czysta przyjemność!!:)
Wewnątrz kieszoneczka na długopisy...tradycyjnie!
Te twory to przedświąteczne jeszcze dłubanie moje.
Ale warto uwierzyć ,że i po świętach nie próżnuję...uszyłam dziewczyńską pościel z serduchami dla jubilatki Ewuni w niebieskościach,wykroiłam dwie kolejne torby i pojechałam spontan na przejażdżkę rowerową z mężem i syneczkiem młodszym,aby złapać wiosenne słoneczko ,które się pomału decyduje świecić łaskawie,a ja na nie tak czekam i czekam ,a ja bez niego ani rusz....
Musiałam....bo mi właśnie dziś ,też spontan ,mąż mój kupił rower...test musiał być...wypadł przyzwoicie!!:)
Pozdrawiam ciepło wieczorową porą!!KAJA

Dziś ,dla wyjątku machnę sobie post trochę wnętrzarski...prawie...
Jakiś czas temu Atenka uszyła na moje zamówienie piękne zasłony do naszego salonu.
Takie totalnie w moim klimacie!
Len połączony z bawełną białą ,półprzezroczystą!
Do tego grafika ,nie taka bardzo popularna ,ale dla nas super...wybierał osobiście mój mąż,zapalony maniak rowerowy!!:)
Wyczekały swoje ,abym znalazła chwile na przedświąteczne porządki i mycie okien pozimowych ,czyli takich ,przez które ledwie świat widoczny:):)
Ale doczekały się,a ja wraz z nimi .
Zawisły na czyściutkich okienkach w naszym dziennym pokoju.
Cieszą moje oczy i zdobią przy okazji.
Salon jakby bardziej świąteczny!
I chwale się nimi teraz,bez dwóch zdań!!
Atenka to mistrzyni ,bez obiekcji rzec mogę!
Perfekcyjne wykonanie i estetyczna praca ,to cechy,które zawsze podziwiam w Jej tworach!
A teraz ,gdy dotknęły moje dłonie i ujrzały moje oczy,mogę głośno o tym mówić!:)
Tak też czynię!
Zobaczcie proszę.
Przy okazji kawałek naszego saloniku.
Już jego skrawki kiedyś pokazywałam ,gdy stawialiśmy kominek babciowy na sąsiedniej ścianie!
Dziś swoje 5 minut ma strona z oknami:)
Ciemnica dziś straszna...brrrr...zimno i szaro buro,nic się nie chce,energii brak ,a w kominku ogień płonie.
Już nawet mój Pit wymiękł,chłop z Mazur,co zimna się nie boi:)...i rozpalił...dzięki Bogu!
Zatem zdjęcia tez niezbyt wyrażne,bo w ciemnościach robione!


Grafika bicyklowa na lnie ,a poniżej bawełna,aby jasno było.


Len pod światło też nieco przezroczysty.I podusie dwie sztuki do kompletu.








Na powyższych fotach przewija się stara tara do prania ręcznego,którą ostatnim czasem upolowałam na gratach!
Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia:)Obok stała druga,baaardzo podobna ,tylko ,że metalowa a nie szklana!
Tuptałam ,tuptałam,miotałam sie ,czy ją brać ,ale koleżanka mnie popchnęła do tego czynu i chwała jej za to!!
Zaszalałam...kupiłam!...Jedną tylko co prawda,dwie to byłoby szaleństwo!!:)
I tak się modliłam ,wracając do domu ,aby mąż nie wystawił nas obydwie na wycieraczkę,znaczy mnie wraz z tarą!!:)hihi
Ale obeszło się...obydwie mieszkamy w domu!!
Owa tara to już podobno unikat...tak twierdzi pan ,który ją sprzedawał,a widać ,że trochę się zna,bo rzeczy miał sporo i na prawdę pięknych ,wyszukanych ,nie takich zwyczajnych śmieci!
Podobno już trudno spotkać takie szklane sztuki.
Jest w świetnym stanie ,patrząc na to ,ile ma lat!!!
Ma wybitą pięknie datę na drewnianej ramie.
Zawisła na ścianie między oknami i wpasowała się w stare lniane klimaty naszego salonu.



I jeszcze kolejna bohaterka moich dzisiejszych opowieści...stara skrzynia ,inna niż ostatnio pokazywana.
Tamta stoi u chłopaków w pokoju ,ta natomiast w salonie.
Jest wielka i z natury vintage.
Taką właśnie ją kupiłam.Miała zawędrować do sypialni i być malowana w jednym kolorze.
Ale chyba mi się w końcu spodobała jej naturalna starość i póki co ,postoi w takiej wersji.
Może za bardzo obdrapana!?!
Jak myślicie Dziewczyny?!Poradżcie proszę!!...nie straszy!?!?
A tak przedświątecznie ,to przyznam Wam się ,że jestem totalnie wyluzowana,totalnie bez galopu,tak jak się nastawiłam.
Już w zeszłym roku stosowałam tę metodą i działa,daje dobry efekt końcowy...
więcej duchem a mniej ciałem ,mniej placków i mazurków,więcej fajnych chwil z bliskimi,z dziećmi!!
I takie właśnie mam ostatnie dni.
Weekend wspaniały...choć zimny ,wietrzny i deszczowy ,ale ludzie sprawiają,że pogoda mnie nie rusza!!!:)
Wczoraj zaś dostałam wspaniały ,niespodziewany prezent od osoby ,która bardzo lubię ...niby nic wielkiego ,a jakże pięknego ...niby dla dzieci ,ale i mnie dorosłej sprawił wielką radość,dał dobre uczucia,dał dobrą energię...tyle dobrych ludzi wokół nas!!
A dziś spędziłam fajne babskie popołudnie z kolejną moją bratnią duszą ,na babskich plotach i przy kawce!!
I do tego w świetnym miejscu ,które ta moja bratnia dusza sama stworzyła ,taki kawałek Jej samej ,taki kawałek świata dla Niej ,tylko dla Niej ,kawałek świata ,w którym dobre słowo,dobry klimat ,uśmiech i radość...taka szczera bardzo, mieszają się z dobrą muzyką ze starych winylowych płyt...wracają wspomnienia z młodzieńczych lat...a do tego stosy tkanin...tyle pięknych rzeczy z tego powstaje!!
I muszę machnąć tu jedną jeszcze reklamę dziewczyny...jak w telewizji zupełnie:)hihi...ale nie byłabym sobą...
Bo jeśli ktoś jeszcze nie wdepnął tam wirtualnie ,to musi to koniecznie nadrobić!!!!!
To miejsce to PRACOWNIA NONOVE i Dominika z Galerii na Poddaszu!!!
Już o Niej u mnie było,to już no nowe:):)To juz niby stare,a jednak NOVE!!!!!!!!!!!:):)Zrozumiałyście coś!!??:):)hihi
Czy to Jej się podoba czy nie ,zapraszam w Jej imieniu!!!:):)I w moim także!!Zawsze polecam miejsca i ludzi,które robią na mnie wrażenie!!
Tam po prostu trzeba wdepnąć,choć na chwilkę!!
Dominiśku ...nie uduszaj!!!!!!!!!!!!!:):):):):)
Dostałam fajowskiego zajca od Firmy,szytego,rzecz jasna,śpi już z synciem młodszym właśnie:)Bo taki milusi ,do tulania ,jak wszystko u Dominiski!!:)
Wpadnę pewnie z życzeniami,więc kończę dziś krótko ,po tasiemcowym wpisie!:)
Pozdrawiam KAJA